Bo kupy nikt nie ruszy – jak dodają niektórzy. Ale dzisiaj niezupełnie w tym kierunku poszła dyskusja przy stole, co mu nóżki wyłamano.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości i nikt tego zresztą nie kwestionuje, że w kupie raźniej i łatwiej, szczególnie jeśli pod tym dwuznacznym słowem – dwuznacznym i hmm… dodatkowo mało wykwintnym w kontekście mebla, przy którym zazwyczaj konsumuje się to i owo – kryje się grupa ludzi połączonych ‘czymś’ wspólnym. Mogą to być zainteresowania, szczególne upodobania, gusta, pociąg do czegoś lub fantastyczne pasje, które doprowadziły do zawiązania się organizacji, stowarzyszenia, zrzeszenia, fanklubu… jak to zwał, tak zwał. W kupie raźniej im się oddawać, przyjemniej wprowadzać w czyn, łatwiej pokonywać niespodziewane przeciwności losu i bronić jak niepodległości obiektu słabości, gdyby ktoś spoza grupy miał do nich jakieś ‘ale’. To oczywista oczywistość, że w kupie moc, nie w jednostce. Grupa zawsze będzie miała większą siłę przebicia.
Tego rodzaju najróżniejszych zgromadzeń jest całe mnóstwo – nie przymierzając jak ‘mrówków’. Poważne organizacje rządowe i pozarządowe z jednej strony, a z drugiej - z nie mniej poważnymi celami i zadaniami do wypełnienia - stowarzyszenia, zrzeszenia i fundacje, które statutowo wspierają, pomagają, przynoszą ulgę, wychowują, a czasami promują to czy tamto – w sensie jakiś obiekt, rzecz, region czy inny kawałek ziemi. Zrzeszać i organizować się każdy może – i miłośnicy moczenia kija w wodzie, i lubiący podróże w najodleglejsze zakątki kraju i świata, i kochający przyrodę i niewylewający za kołnierz piwo, i wyjątkowo wysocy, i literacko czy językowo uzdolnieni, i słuchający na okrągło rocka i wielu, wielu innych miłośników tego czy tamtego.
Są i zgromadzenia mniejszego kalibru, takie trochę typu śmichu-chichu – ot można powiedzieć fankluby, żeby zbyt nie przewalić z rangą. Niektóre zadziwiają i porażają swoją absurdalnością. Znany jest chociażby przypadek fanklubu, którego członkinie i członkowie za zupę pomidorową daliby pokroić się na kawałki (co najmniej takiej wielkości jak makaron do niej). Ten fanklub ma akurat zasięg krajowy, ale już ruch na rzecz uwolnienia krasnali ogrodowych wykracza daleko poza granice kraju nad Wisłą. Prócz zacnego celu (wolność dla tych małych ludków z bajki rodem), ruch starannie wprowadza swoje zamierzenia w życie, wykradając krasnale z przydomowych ogródków i odwożąc je do lasu, gdzie jest ich właściwe miejsce.
Czy lubimy zrzeszać się i działać? Różnie z tym bywa. Nieraz brak pociągu do bratania się z obcymi istotami ludzkimi, którzy przez przypadek mają ten sam gust czy przejawiają te same zainteresowania. W takim przypadku organizowaniu się w grupy mówi się zdecydowanie: nie. To logiczne - nic na siłę i pod przymusem. Nie wszystkich zrzeszanie się jako takie kręci i konsekwentnie nie dają się wbić na członka nawet najmniejszego zgromadzenia, chociaż… stają się nimi zupełnie nieświadomie. Tak jak ci miłośnicy pomidorówki.
I to by było na tyle. Dzisiejszy Blat jest możliwy do odsłuchania na TEJ stronie. Wystarczy kliknąć. |