Ostatnia szansa, by wziąć aktywny udział w tworzeniu dzieła nad dziełami – AntyRadiowego almanachu turystyczno-podróżniczego. Dzisiaj ostatnia litera alfabetu, czyli finał warsztatowy. Jutro - podsumowanie.
Państwa na (Z), do których mógłby zawitać europejski turysta, to czysta egzotyka - Zjednoczone Emiraty Arabskie, Zair, Zambia, Zimbabwe. Wydawać by się mogło, że są one poza zasięgiem słuchaczy AntyRadia, ale - nie, nic z tych rzeczy. Nasi tam byli, a w niektórych miejscach nawet tam obecnie mieszkają. Dzięki temu w almanachu zaistnieją takie hasła, jak petrodolarowe, bogate ZEA, w którym luksus jest tani jak barszcz, przepiękny choć na wskroś smutny Zair czy Zanzibar – niewielka wyspa na Oceanie Indyjskim, należąca do Tanzanii. Miejsce to jest ponoć zdecydowanie rajskie, przyciągające swoim urokiem - oceanem koloru ‘widokówkowego’, śnieżnobiałymi plażami, bujną roślinnością, plantacjami przypraw używanych w każdej kuchni oraz owocami, o jakich tylko można marzyć. Jego stolica - Stone Town wymieniona jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO, ale niekoniecznie dlatego, że urodził się tu lider grupy The Queen – Freddie Merkury...
Z jednej strony wspaniała egzotyka, z drugiej po prostu... zadupie. Ale i w takie miejsce - ciche i spokojne, mało znane ucieka się często, zwłaszcza wtedy, gdy chce się uciec od wszystkich i wszystkiego. Nie jest nim Zakintos - grecka wyspa na Morzu Jońskim, tak maleńka, że można ją objechać w ciągu jednego dnia, ani też miejscowości nad podwarszawskim Zalewem Zegrzyńskim, będącym dobrem warszawiaków. Jedno i drugie miejsce cieszy się popularnością pragnących odpoczynku. Można sobie wyobrazić, jak piękne muszą być nad wodą - morzem i sztucznym jeziorem – zachody słońca. Te pełne uroku i romantyzmu zjawiska bardzo chętnie obserwowane są przez turystów, bez względu na miejsce na kuli ziemskiej. Łapie się wtedy za aparat fotograficzny i utrwala tę chwilę, by po paru latach móc przypomnieć sobie, jak to z tym słońcem było.
Właśnie, zdjęcia... Są nieodłącznym elementem wojaży wakacyjno-urlopowych. Zachowuje się na nich - ‘trzaskpraskując’ ile wlezie - wszystko to, co podczas podróży tu i tam najbardziej zachwyciło. Technika dowolna - komóra, aparat fotograficzny full wypas, idiot cameras, jednorazówki - co kto lubi i co kto ma. Nawet polaroidy wychodzą. Najważniejsze, aby mieć przy sobie sprzęt w odpowiednim momencie. Wdzięcznymi obiektami na zdjęciach będą zawsze zabytki - kamieniczki, pałace, zamki, księgi, okazy przyrody. Wszystkie one mają zazwyczaj jakąś wartość - historyczną, kulturalną, artystyczną. Te o wyjątkowo dużej cenności określa się mianem 'zabytków klasy zerowej'.
Wdzięcznym tematem zdjęć będzie też Zakopane - zimowa stolica Polski, a w niej Krupówki, cmentarz na Pęksowym Brzysku, Krzeptówki, Morskie Oko, Gubałówka czy Kasprowy Wierch, na który można wjechać najstarszą i najdłuższą kolejką linową. Można też uwiecznić na fotkach Złotoryję - miejsce, w którym parę wieków temu trwała polska gorączka złota, a dzisiaj największą jego atrakcją jest kopalnia wraz z licznymi pozostałościami po górnictwie tego kruszcu, nosząca wdzięczne imię Aurelia. Warto odwiedzić miasto podczas mistrzostw Polski w płukaniu złota. Wprawni poszukiwacze wypłukują z rzeki Kaczawy nie tylko złoto, ale także drobinki rubinów, granatów i innych kamieni szlachetnych.
Wracając samochodem do domu z dłuższej eskapady należy pamiętać, że tuż przy szosie zawsze można spotkać zajazd, w którym strudzeni podróżą, będziemy mieli możliwość przytulić się do podusi, a po wypoczynku zaspokoić głód.
I znowu w newsie nie starczyło miejsca na wiele haseł, wysłanych na skrzynkę mailową Pawła. Znajdą się zapewne w almanachu, którego podsumowanie już jutro.