W naszej wędrówce po alfabecie dotarliśmy do litery 'H' - przezacnej litery 'H', za sprawą której almanach wzbogacił się o kilkanaście nowych haseł. Wszystkie istotne z punktu widzenia podróżników – urlopowiczów.
Skojarzenia różne. Dla jednych ‘H’ to halibut na Helu, homar w hawajskim hotelu (a po jego konsumpcji obowiązkowe hawańskie cygaro), to herbata i herbatniki (chyba gdzieś na tea party na wyspach brytyjskich) oraz horčica – czyli musztarda. Dla innych z kolei ‘H’ to... Hanna, kojarząca się tym razem z nazwami geograficznymi – miejscowościami i rzeką - w Polsce i na świecie (kto by przypuszczał, że tak ich dużo!) lub holenderski herring – przysmak Holendrów, czyli surowy śledź z cebulką, którego łapie się za ogon i natychmiast pakuje do buzi. Prawdę powiedziawszy, Holandia (ze stolicą w Hadze) – skoro została już wywołana do tablicy - nie śledziem głównie stoi i nie z nim przede wszystkim jest identyfikowana. Pierwsze z czym tradycyjnie kojarzy się ten kraj, to tulipany, wiatraki i łaciate krowy, dostarczające mleka, z którego produkuje się wspaniałe sery. Najbardziej znane to ementaler, gouda i edam. Holandia to także rowery, którymi jeździ się wszędzie - do pracy, na zakupy, spotkania towarzyskie i przyjęcia, to chodaki i coffee shopy (już omówione pod ‘C’). Ładny kraj, którego kuchnią narodową jest... kuchnia indonezyjska (sic!) oraz bardzo przyjaźni ludzie, o których mówi się, że są skąpi... no może bardzo oszczędni, tak jak Szkoci. Warto tam pojechać i zaznać tych wszystkich atrakcji, z jakimi można się spotkać na każdym kroku, nie pomijając... 'krokietów ze ściany'. To takie małe co nieco za jeden euro, będące doskonałym rozwiązaniem na oszukanie głodu w czasie zwiedzania miasta.
Na uwagę zasługują też Helsinki, stolica Finlandii. Z Polski można dostać się tam promem (dodatkowa przyjemność), podróż nie zajmuje dużo czasu – coś koło doby. W mieście jest parę miejsc odnoszących się do Rosji - na pewno pomnik Aleksandra II przed katedrą luterańską na Placu Senackim (serce Helsinek) oraz niektóre budynki. Powód: były takie czasy, kiedy Finlandia była częścią 'magucziej Rasii' i miasto było rozbudowywane na wzór rosyjskiego Petersburga. Bardzo zielone miasto, bardzo czyste. To co rzuca się w oczy - nie tylko w Helsinkach, ale w ogóle w całej Finlandii - to pełna ‘symbioza’ ludzi i przyrody. Spośród wielu interesujących miejsc do zobaczenia, nie można pominąć obiektów poolimpijskich, najsłynniejszego pomnika - na cześć Jeana Sibeliusa (jest tym, kim dla Polaków Chopin) – wyglądającego jak ogromne stalowe organy oraz budynku, w którym został podpisany traktat KBWE.
Podróżniczo-urlopowe skojarzenia to nie tylko miejsca na mapie. Z tego względu, w naszym almanachu nie może zabraknąć hasła ‘H’ jak hotel i jak hostel. Ważna to rzecz w podróży globtrotera móc się przytulić do podusi po pełnym atrakcji dniu i wyciągnąć zmęczone nożyny. Najlepiej w hotelu - a jakim, to zależy od finansów. Kategorie takich przybytków oznaczane są gwiazdkami - im ich więcej, tym kategoria wyższa i lepszy jego standard. Tańsze są hostele, czyli schroniska młodzieżowe, ale nic dziwnego - łóżek w pokoju hostelowym jest zazwyczaj więcej niż w pokoju hotelowym (zresztą płaci się za łóżko, a nie za pokój). W hostelach wspólnie użytkuje się kuchnię (bo są w nich) oraz łazienkę. Jeśli nie hotel, ani hostel do przespania się, to może przynajmniej... hamak, znany w każdej szerokości geograficznej. Człowiek czuje się w nim jak w matczynym łonie. Nie zabiera dużo miejsca w bagażu i można rozłożyć go wszędzie.
Skojarzeń na literę ‘H’ było oczywiście więcej, ale nie sposób wszystkie wymienić w newsie. Trzeba w końcu postawić końcową kropkę – co czynię. Do jutra. :)