W dzień taki jak dziś, temat audycji nie mógł być inny. Prowadzący, niemal przez cały program, zwracali się do siebie w sposób niezwykle pieszczotliwy. Jednak nie wszystkim słuchaczom takie zachowanie przypadło do gustu.
Na początku Jah Jah i Vito odnieśli się do faktu, że jest to święto zapożyczone. Jak się okazuje jego geneza sięga już czasów starozytnej Grecji, a dokładnie faktu zaślubin Zeusa i Hery. Z czasem pojawiło się ono w Anglii, później zawędrowało do USA by stamtąd rozpowszechnić się na resztę świata. Zatem, wbrew powszechnej opinii, wywodzące się z kultury sródziemnomorskiej święto nie powinno być nam aż tak obce.
W dalszej części audycji Vito stwierdził, że miłość stanowi element systemu nagrody. Wyniki pewnego eksperymentu wykazały, iż ludziom, którym pokazywano zdjęcia ukochanych osób aktywują się te same obszary mózgu jak po zażyciu narkotyków.
Na antenie pojawiła się również wypowiedź Kazimierza Kaczora, odtwórcy tytułowej roli w serialu "Jan Serce". Telewizyjnego bohatera cechowała wybitna nieśmiałość, co oczywiście nie ułatwiało kontaktów z płcią przeciwną. Znany aktor nadmienił, że na fali popularności serialu powstało wiele Klubów Samotnych Serc. Na ślub, jednej z wyswatanych w ten sposób par, dostał nawet zaproszenie.
Z pytaniem o sprawy sercowe redaktorzy zwrócili się także do specjalisty w tej branży, czyli rzeźnika. Po nim głos zabrał kolejny ekspert w osobie profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza. Zakomunikował on, iż na miłość chemiczną należy nakładać racjonalność. Potwierdził także, że to uczucie w pierwszym swym okresie działa na człowieka niczym narkotyk. Taki stan rzeczy może się utrzymywać nawet do 2 lat.
Całujący się ludzie ponoć żyją o 5 lat dłużej. Ta informacja lekko zszokowała Witolda Odrobinę. Podobno nie ma serca, którego nie da się upolować. W zwiąku z tym głos zabrał także specjalista od łuków.
Nie zawsze owocem miłości jest nowy obywatej naszego kraju. Czasem zainteresowani skupiają się na wykonaniu odpowiedniego tatuażu. Nie może to być jednak pochopna decyzja bowiem usunięcie takiej pamiątki jest bolesne i pozostawia po sobie bliznę na ciele.
Przechodnie zapytani o zdanie nt. Walentynek w większości twierdzili, iż jest to święto zbyt skomercjalizowane oraz przesycone tandetnymi gadżetami. W związku z tym są raczej niechętnie nastawieni do jego obchodzenia.
Tematowi dzisiejszego programu towarzyszyła oczywiście odpowiednia oprawa muzyczna. W eterze wybrzmiał m. in. "Biały miś" w wersji Tymona Tymańskiego, "Zanim pójdę" zespołu Happysad, "Kocham Cię jak Irlandię" Kobranocki czy też "Do Ani" Kultu.