Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Wczorajsza wizyta Grzegorza Błażejczyka przy stole z powyłamywanymi nogami była niewystarczająca dla wielu amatorów miłego spędzania czasu z aparatem fotograficznym w dłoni. Niewystarczająca, bo pytania w dalszym ciągu kłębiły się w głowie, bo nie wszystkie wątpliwości zostały rozwiane, bo z ‘wczoraja’ zostało parę problemów do rozstrzygnięcia. Nie było wyjścia – należało przedłużyć o jeden dzień warsztaty fotograficzne z udziałem sprawdzonego gościa, żeby okiełznąć tę gonitwę myśli.
I tak się stało. Grzegorz Błażejczyk stawił się w południe w AntyRadiu, żeby dokończyć temat rozpoczęty wczoraj. Dzisiaj też było na bogato. Padały nowe hasła wymagające wyjaśnienia: blenda, cross process, fotografia otworkowa, czas naświetlania, kompozycja obrazu, światło. Nie zabrakło bardzo szczegółowych pytań o technikę pstrykania, typu jak zdejmować ruchome obiekty czy też jak robić dobre zdjęcia rodzinne – w sensie ludziom, których lubimy (rodzice, druga połowa, dzieci lub wnuki). Zazwyczaj tak jest, że w przypadku najbliższych wyjątkowo bardzo zależy nam na tym, aby ładnie ich obraz utrwalić. Ładnie, czyli tak, aby wyglądali naturalnie, nie byli upozowani, żeby można było uchwycić w nich emocje, jakie nimi targają. Najłatwiej takie fotki pstryka się dzieciom, które same w sobie nie mają nic ze sztuczności, obiektyw je nie peszy i nie ‘spina’ i dlatego zachowują się przed nim w sposób naturalny. Takie zdjęcia podobno ‘same się robią’. Taaa…
Poza radami, wyjaśnieniami i wskazówkami były oczywiście dywagacje biesiadników na temat wyższości cyfrówek nad analogami… lub może odwrotnie… Zasadniczo o to chodziło, który z aparatów jest lepszy: ten, z którym związana jest żmudna obróbka chemiczna błony filmowej w ciemni (z rękoma w kwasach), czy też ten ułatwiający mniej lub bardziej życie fotografa. Dla wielu ludzi sprzęt w fotografii jest bardzo ważną kwestią, chociaż wszem i wobec wiadomo, że zdjęcia robi nie aparat, będący li tylko narzędziem, lecz człowiek.
Dwa dni warsztatów z biesiadnikami zgromadzonymi przy stole nóżek pozbawionym, a mimo to okazało się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Wszystko na to wskazuje, że nie była to ostatnia wizyta Grzegorza Błażejczyka w AntyRadiu. I niech tak będzie.
Także dzisiejszy odcinek Blatu jest możliwy do odsłuchania. Adres ten sam: KLIK. |