111 Wieczorne Rozmowy Krzysztof rozpoczął takim głosem, że pomyślałem, że jest chory. Na wstępie poprosił wszystkich, którzy piszą do niego niedzielę, aby nie przysyłali mu zdjęć, tego dnia. Podkreślił, że wszyscy są na nich ładni i w ogóle, ale jego skrzynka ma określoną pojemność…. Refleksja przewodnia było: Czy w pracy nad programem zawsze daję z siebie wszystko? Krzysztof odczytał naprawdę bardzo wiele mądrych listów, zapamiętałem szczególnie ten od Jarasa, który zakończył go „Jestem najszczęśliwszym facetem na świecie”. Prowadzący stwierdził, że pomimo tego, że od 30 lat gra w Totolotka bez większych efektów. To i tak jest szczęśliwy. Szczególnie w te niedzielne wieczory. Co nie przeszkodziło mu utrzeć komuś nosa, piszącemu mu w mailu aby potwierdził zwrotnie, że list dotarł i został przeczytany. „Tak to się bawić nie będziemy”. W pewnym momencie zadzwonił, zdaje się nieco, „podkręcony” słuchacz i powiedział, że szczęśliwym to można być dopiero jak się napije….. I na koniec jedna z kilku myśli poruszonych w audycji, „nikt nie musi być ideałem, wystarczy, kiedy naprawdę się stara… Ale tak na serio, ze wszystkich sił. |