Dziś sytuacja nietypowa, Jah Jah już na swoim biurku ma czerwcową Machinę, ale jeszcze przez chwilę do niej nie zagląda. Zainspirował go natomiast fakt, że w każdym programie zanurzamy się w ten magazyn i w dany temat. Spróbujmy więc dziś zanurzyć się w wodę. Niestety ciągle bez Vita...
...ale za to z gościem, którym przez pierwszą godzinę jest instruktor nurkowania - Mariusz Sztompka. Razem z Jah Jah powspominali sobie, jak to kiedyś sprzęt wyglądał. Nasz redaktor opowiadał, jak to dzięki nauczycielowi PO zrobił kurs na płetwonurka w wieku 16 lat. Wtedy mało kto miał piankę, pływało się zatem w gumie, a jak mówił nasz gość, czasem po prostu w dresie ze sprzętem rosyjskim lub polskim z butlą strażacka przerobioną na nurkową, z aparatem, z którego powietrze trzeba było wręcz wysysać... Sprzęt nie był wtedy przyjacielem płetwonurka.
A jak zacząć swoją przygodę z nurkowaniem? Trzeba zacząć od kursu. Oczywiście można też sobie kupić sprzęt i nurkować na własną rękę, ale panowie w studiu odradzali takie przedsięwzięcia. Za dużo niebezpieczeństw czyha pod wodą, żeby bez teoretycznego przygotowania się tam wybierać. Zaczynać kurs można już w wieku 10 lat. Ma się wtedy pewne ograniczenia co do głębokości nurkowania i trzeba pod wodę schodzić tylko z rodzicem lub instruktorem. Należy posiadać także odpowiednią sprawność fizyczną, bo sam sprzęt waży całkiem sporo - co się czuje na powierzchni - a pod wodą przydają się czasem wręcz akrobatyczne umiejętności. Na pewno nie można zaczynać nurkowania, gdy ma się problemy z kręgosłupem, układem krążenia lub cierpi na np. padaczkę lub klaustrofobię.
Do nurkowania potrzebny jest oczywiście odpowiedni sprzęt. Idąc na kurs warto posiadać maskę, płetwy i fajkę. Jest to bowiem sprzęt osobisty (tzw. sprzęt ABC) i każdy powinien posiadać swój, jak szczoteczkę do zębów. Płetwy zakładamy na nogi i machamy, żeby dobrze płynąć (machamy z biodra, nie z kolana), fajkę wkładamy w usta, żeby dobrze oddychać pływając tuż pod powierzchnią (snorkeling), a w maskę plujemy (do wewnątrz, od strony oczu), rozsmarowujemy ślinę i płuczemy, żeby dobrze widzieć. Zabieg ten zapobiega parowaniu szybki w masce. Można też spróbować tak, jak Chorwaci, posmarować szybkę przekrojonym ziemniakiem, co podpatrzył kiedyś nasz gość. Kiedy będziemy już regularnie nurkować, niezbędna będzie reszta ekwipunku, niestety bardziej kosztowna. Automat oddechowy, który redukuje ciśnienie z butli do ciśnienia otoczenia umożliwiając swobodne oddychanie, powinien być zgodny z normą EN-250. Wtedy wiemy, że będzie działał także w naszych, zimnych wodach. Pianka na nasze wody powinna mieć 6-7 mm grubości i posiadać długie rękawy i nogawki. Do nurkowania w wodach ciepłych wystarcza grubość 3 mm i pianka może mieć krótkie rękawy i nogawki. Warto pamiętać, że ubiór ten to tworzywo sztuczne z bąbelkami azotu, co daje nurkowi na tyle dużą wyporność, że nie jest się w stanie zanurzyć. Potrzebny jest jeszcze pas z ołowianymi obciążnikami. Naturalnie bardzo pomocna jest też butla ze sprężonym powietrzem, lub mieszaniną tlenu, azotu lub innych gazów, którymi oddycha się pod wodą. Do tego należy dodać jeszcze osprzęt typu latarka, czy manometr. Całkiem niezła sumka z tego wychodzi.
Nurkowanie daje człowiekowi, jak opowiadał dzisiejszy gość, uczucie totalnego odcięcia od świata zewnętrznego i bodźców z nim związanych (pozornie mniejsza grawitacja) połączone z możliwością obserwowania piękna przyrody. Szczególnie dotyczy to ciepłych mórz, gdzie ma się wrażenie, że nurkuje się w akwarium z wieloma gatunkami ryb. Jeżeli człowiek zachowuje się odpowiednio spokojnie, pozwalają przepływać między palcami, a czasem nawet zachowują się jak przewodnicy oprowadzający po głębinach. Nie jest to jednak do końca bezpieczna zabawa. Jeżeli oddycha się nieprawidłowo, tzn. bierze się wdech głęboko i z powietrzem w płucach wypływa na powierzchnię, może się to skoczyć ich rozerwaniem ze względu na różną objętość powietrza przy różnych ciśnieniach. Także przy zbyt szybkim wynurzaniu może dojść do choroby dekompresyjnej, której objawami jest świąd skóry, bóle stawów, a nawet paraliż lub śmierć. Także obecność azotu w mieszance stanowi zagrożenie tzw. narkozą azotową. Jest to zaburzenie psychofizyczne wywołane narkotycznym działaniem azotu na większych głębokościach podczas nurkowania. Jego wynikiem jest zwiększona pewność siebie przy jednoczesnym spadku sprawności umysłowej. Nasz gość opowiadał, że zdarzyło mu się kiedyś pomylić kierunki i nie wiedział gdzie góra, gdzie dół, a inny jego kolega tak pewnie się poczuł pod wodą, że postanowił zdjąć automat oddechowy. Na szczęście inni płetwonurkowie odwiedli go od tego pomysłu. No właśnie, nurkowanie zawsze w towarzystwie to jedna z zasad, której należy przestrzegać, jeśli chce się bezpiecznie wrócić na powierzchnię. Nurkowie dzielą się na starych i odważnych, jednocześnie starych i odważnych nie ma - powiedział nasz gość.
W drugiej godzinie posłuchaliśmy opowieści ekspertów, m.in. Jerzego Dziewulskiego, którego w czasie nurkowania na kilkudziesięciu metrach złapała kolka nerkowa. Opowiadał, że jest to ból tak ogromny, że człowiek dostaje szoku i nie jest w stanie oddychać. Wystrzelił jak korek na powierzchnię i przeżył tylko dzięki odpowiedniej opiece medycznej na miejscu. O mało turystycznych działaniach płetwonurków opowiadał kmdr Bartosz Zajda. Są bowiem podwodni saperzy, którzy rozbrajają stare miny lub torpedy z okresu II wojny światowej. Jah Jah dodał do tego zadania typu poszukiwanie topielców i wyciąganie wraków pojazdów przez nurków Straży Pożarnej. W tym wejściu zdarzyła się wpadka. Zamiast kmdr. Zajdy pojawiła się przez chwilę wczorajsza wypowiedź Biedronia (komandora Biedronia, jak go tu nazwał Jah Jah), jednak szybko to naprawiono.
Czy tylko w Egipcie i Chorwacji można nurkować, tak pytano w mailach. Jah Jah wymienił jeszcze Meksyk, Morze Południowo-Chińskie, a poproszony o wypowiedź Aleksander Ostasz z miesięcznika "Nurkowanie" wskazał Polskę, jako świetne miejsce do tego sportu. Ubolewał, że nasze piękne mazurskie i pomorskie jeziora i rzeki, a także Bałtyk, są tak niedoceniane. Jest u nas co prawda zimno, ale to co można zobaczyć u nas, wraki, sztuczne rafy, rekompensuje ten fakt. A propos niebezpieczeństw, pan Aleksander mówił, że wypadki rzeczywiście są, ale wynika to z nieostrożności nurkujących. Należy pamiętać, że to sport partnerski i pod wodę nigdy nie należy schodzić samemu.
I tak oto dobrnęliśmy do końca dzisiejszego programu. Miał on być zachętą do zainteresowania się tym sportem, ale chyba ta zachęta nie jest zbytnio potrzebna. Chyba każdy, kto choć raz oglądał kiedyś film przyrodniczy o podwodnych światach, chciał się tam znaleźć. Nurkowanie może dawać jeszcze doznania duchowe zbliżone do stanu w trakcie medytacji. Zatem w drogę do penetrowania ziemskich wód!
PS. A jutro w AR-Machinie gościł będzie Przemysław Saleta. Wizyta związana jest z odbywającym się już w tę sobotę na Torwarze turniejem z kategorii MMA - Konfrontacja Sztuk Walki, w którym Saleta bierze udział.