Gdańsk ma Żuraw nad Motławą, Kraków - Wawel i Sukiennice, Poznań - ratusz na Rynku i trykające się koziołki, a Warszawa - Pałac Kultury i Nauki.
Fotografia przedstawiająca miasto nocą, a dokładnie Warszawę z Pałacem Kultury i Nauki, otoczonym wieżowcami, była dla Jah Jah i Vita inspiracją dzisiejszego tematu w Antyradiu Machinie. Każde miasto, większe czy mniejsze, ma takie charakterystyczne miejsce, przy pomocy którego jest natychmiast kojarzone i identyfikowane. Nie zawsze jest to cud architektoniczny, ale w końcu definicja wizytówki miasta - gdyby o taką pokusić się - tego nie wymaga. Wręcz przeciwnie, nieraz jest to wyjątkowo obrzydliwa budowla, nie lubiana przez mieszkańców miasta i nie ciesząca się wcale ich sympatią, bo przywodzi - na przykład - wspomnienia poprzedniej, znienawidzonej epoki. Mimo wszystko takie miejsce pretenduje do miana obiektu kultowego miasta.
Dla Śląska taką charakterystyczną budowlą, która już niedługo może stać się zabytkiem, jest katowicki Spodek - miejsce, w którym odbywają się przeróżne imprezy kulturalno-sportowe, czy to koncerty muzyczne znanych zespołów, zawody sportowe czy inne wydarzenia. W Rzeszowie - jak poinformował jeden ze słuchaczy - najbardziej charakterystycznym elementem architektury jest pomnik Czynu Rewolucyjnego, zwany potocznie Wielką Cipą. Każdy z rzeszowian zna to miejsce. A w Warszawie? Okazuje się, że wizytówką stolicy nie jest wcale Zamek Królewski, kolumna Zygmunta, Łazienki czy Wilanów. Takim miejscem w stolicy jest niezaprzeczalnie Pałac Kultury i Nauki, słynny ‘Pekin’.
Dzieło socrealizmu sztuki architektonicznej, inspirowane budowlami Chicago i Moskwy, dar wujaszka Stalina dla bratniego narodu polskiego, podniesiony całkiem niedawno do rangi zabytku, wyznacza samo centrum Warszawy. Wrósł na stałe w koloryt miasta i ma tylu zwolenników, co przeciwników. Niektórzy uważają go za symbol ucisku i stalinowskiego terroru, za komunistyczną ciekawostkę, która nie zasługuje na miano zabytku. Najchętniej zburzyliby tę najwyższą w Polsce budowlę. Inni z kolei nie wyobrażają sobie Warszawy bez ‘Pekinu’, tak jak trudno wyobrazić sobie Kraków bez Wawelu czy Paryż bez wieży Eiffla. Pałac Kultury i Nauki piękny nie jest, ale o gustach podobno nie dyskutuje się. Jego forma nie musi się podobać. Rzeczywiście przedstawia sobą ‘200% socrealizmu’, ale z drugiej strony, nie jest to jedyne miejsce w Warszawie, które ma taki charakter. Warszawiacy przyzwyczaili się do PKiN, niektórzy nawet trochę go lubią. Czy tego chcemy, czy nie, jest ikoną Warszawy.
I tak oto, przez przypadek, kwestia ‘być albo nie być’ Pałacu Kultury i Nauki, jako wizytówki stolicy, zdominowała wtorkową Antyradio Machinę.