Jak donosi, tym razem Wprost, Kuba został wezwany do prokuratury w związku ze sprawą rozpracowywania gangu narkotykowego. Policja ma świadka koronnego, poprzednio dilera narkotykowego, który wskazał Kubę jako klienta. Chłopaki mieli niezły ubaw, a Kuba przechodził samego siebie. Dzwonili początkowo w sprawie zakupu działki w Wesołej, ale tak pytali, że wychodziło na zakup działki narkotyków. Następnie proponowali producentowi towaru kokain (na pewno to nie narkotyk) usługi reklamodawcze Michała Figurskiego i Kuba Wojewódzkiego jako osób jak najbardziej kompetentnych i związanych z aferą narkotykową właśnie. Pani była bardzo rozbawiona, ale wszystko skrzętnie notowała, podobno później dzwoniła do Antyradia, jeszcze w trakcie audycji. Kolejna rozmowa dotyczyła najdłuższej ścieżki świata (chyba w jaskini) w gminie Złoty Stok. Chłopaki reprezentowali interesy pewnej anonimowej grupy, związanej ze światem artystycznym. Grupa ta chciała wejść w posiadanie tej ścieżki i zrobić zamkniętą imprezę. W ambasadzie Kolumbii, Kuba jako on sam, domagał się sprawdzenia czy wiza dla niego została już wystawiona, bo on pilnie musi wyjechać. Cały czas w tle słychać było stukanie butelek, wciąganie nosem itp. Jako absolwent liceum Batorego, Kuba zadzwonił do nich, żeby jako osoba zamieszana w narkotyki, zorganizować spotkanie z młodzieżą. Przesłanie miało być pozytywne, czyli "Jestem czysty, już nie biorę". Jednak ze względu na matury nie udało się ustalić terminu. Na koniec zadzwonili do aresztu w Łodzi na ulicy Smutnej. Jako dziennikarze TVN24, chcieli dowiedzieć się co pracownicy sądzą na temat rychłego osadzenia w areszcie Kuby Wojewódzkiego. Cały temat tak ich rozbawił, że nawet szczytowanie przekazywane było w bardzo luzacki i "pociągający" sposób.