Czyli o Wielkim Pantoflu wiszącym nad głowami niektórych mężczyzn oraz o wpływie kobiet na muzykę, ale jako partnerki znanych rockmanów.
Panów, Witolda Odrobinę i Przemysława 'Jah Jah' Frankowskiego, zainspirował tym razem artykuł o Yoko Ono w lutowej Machinie, która pojawia się tam z okazji wydania nowej płyty "Yes, I'm a Witch" (o której z kolei można porozmawiać na naszym forum -> TUTAJ). Yoko, znana dzięki byciu "żoną swojego męża", przez niektórych rzeczywiście nazywana jest wiedźmą. W końcu to przez nią, a właściwie przez jej wpływ na Lennona, rozpadli się The Beatles.
Historia muzyki zna więcej takich przypadków, kiedy kobieta staje się przyczyną konfliktów, a nawet nieszczęść, starczy wymienić Kurta Cobaina i jego toksyczny związek z Courtney Love lub Marka i Korę Jackowskich. Jah Jah i Vito przytoczyli wypowiedź Marka, który żałował, że nie każdy może mieć taką żonę, jaką miał Frank Sinatra, kochającą i wyrozumiałą. Dodał, że często przez problemy w relacjach z kobietami, muzycy, ze smutku, sięgają po alkohol lub narkotyki, a to najkrótsza droga na dno. Jednak, jak stwierdził Marek, tak nie musi być.
Rozwiązanie tego problemu znalazł Krzysztof „Grabaż” Grabowski (m.in. Pidżama Porno, Strachy Na Lachy) - "zero kobiet na pokładzie". Ani w personelu, ani w podróży muzykowi i jego zespołom nie towarzyszą kobiety, w końcu, jak powiedział, kobity też nie bierze się do roboty, tylko zostawia w domu. Z końcówki wypowiedzi Grabaża wynikało jednak, że ta postawa wzięła się od pewnej wpadki... W każdym razie, pomysł wydaje się dobry, w końcu bez kobiet - bez płaczu.
Ciekawym przypadkiem, pośród tych wszystkich femme fatale, jest Eric Clapton, który kobietą co prawda nie jest, ale swojemu przyjacielowi, byłemu już w tym momencie, Georgowi Harrisonowi odbił żonę, Pattie Boyd-Harrison. Widać i faceci "potrafią zamieszać"...
Vito i Jah Jah rozmawiali także o "zwykłych śmiertelnikach", którzy wdali się w gorącą dyskusję, zarówno mailową, jak i telefoniczną, mieliśmy, bowiem telefon od słuchacza, który przyznał się, że "był pod pantoflem" swojej żony. Dochodziło do tego, że małżonka zabraniała mu kontaktów z kolegami, wypadów na mecze... straszne, ale słuchacz przyznał, że rozstał się z ową heterą i teraz żyje w szczęśliwym związku.
Aby nie wyjść na szowinistów, panowie redaktorzy, przypominali, że to nie tylko mężczyznom potrzeba trochę luzu w związku, który powinien opierać się na miłości i partnerstwie. Dobrą puentą na koniec tego tematu są słowa Jah Jah: "swoboda i oddech"... pamiętajcie o tym zakochani, nie tylko przy okazji Walentynek. |