Filmowo się zrobiło w środku tygodnia. Gośćmi w studiu byli dziś bowiem: Joanna Górniak, Stanisław Banasiuk i jego syn, Mateusz Banasiuk, grający główne role w filmie "Wszystko". Chcesz pomóc im zrobić ten film? Wejdź na http://wszystko.net/pl/ Na razie role mecenasów kultury pełnią: Witold 'Vito' Odrobina i Przemysław 'Jah Jah' Frankowski.
Film ten już na starcie jest nietypowy - ma kilkuset producentów i właściwie każdy może nim zostać. Każdy, kto wpłaci minimum 10 zł na konto. A skąd w ogóle taki karkołomny pomysł, żeby nagrywać film nie mając jeszcze na niego pieniędzy. Otóż pojawił się jeden człowiek z pasją i szczerą chęcią zrobienia tego filmu - reżyser, Artur Wyrzykowski. Kiedy okazało się, że szkoła filmowa, do której chodził chce mu dać tylko tyle pieniędzy, żeby wystarczyło na format HDV (czyli kręcenie cyfrówką), zdecydował, że sam zdobędzie potrzebne fundusze. I tak to się zaczęło i, co najważniejsze, trwa nadal. Przedwczoraj rozpoczęły się zdjęcia do filmu "Wszystko", a z wizytą na plan wpadł wywiad AR-Machiny.
Jak można było usłyszeć, gwar na planie spory, ale to dobrze, znaczy, że pracują. Krzyczą, biegają, nie pozwalają się całować, a nad wszystkim czuwa reżyser, Artur Wyrzykowski, z którym udało się zamienić dwa słowa. Chwalił ludzi z którymi pracuje, obsługę techniczną, oświetleniowców, operatorów, ale narzekał jednocześnie, że to wszystko idzie za wolno. Chętnie kręciłby to szybciej, ale plan niestety trzeba przygotować. O sobie żartobliwie mówił jako o tyranie-terroryście, lecz takie cechy musi mieć człowiek, który dyryguje tak dużą ekipą. A dlaczego zaryzykował takie przedsięwzięcie? A bo miał do wyboru albo siedzieć w domu, albo grac va banque... tak samo jak dziś, kiedy potrzebowali statystów na plan. W poszukiwaniu ludzi obkleił się kartkami z odpowiednią informacją i chodził po peronie metra politechnika!
Na planie złapaliśmy też operatora, Michała Szewczuka (a tak w ogóle, to Vito napomknął, że jego marzeniem było kiedyś zostać operatorem kamery). Michał ciągle jest studentem szkoły filmowej i mówił, że dla niego to świetny sposób na zdobycie doświadczenia w zawodzie. Do tego chwalił reżysera za porzucenie cyfrówki na rzecz taśmy filmowej, materiału szlachetniejszego do tego typu produkcji. Rozpytaliśmy również Martę Ogonek, kierownika produkcji, ponoć najważniejszą osobę na planie, co ona tu porabia. I rzeczywiście, wyszło, że to Marta dba, żeby wszystko się tu trzymało kupy, a reżyser i aktorzy mogli spokojnie pracować. Robi za nadzorcę, bo czasem trzeba ludzi poganiać, a nawet za szamana, ponieważ jutro ma załatwić sztuczny deszcz, ale jednocześnie brak tego naturalnego.
Sam film ma być komedią antyromantyczną i to niestety nie na cześć AntyRadia, ale żeby odróżnić tę produkcję od tzw. komedii romantycznych, przy oglądaniu których, jak to Jah Jah określił, paw, który w człowieku mieszka, otwiera swój ogon. Ale co ja Wam będę opowiadał, sami możecie na stronie filmu (przypomnę, http://wszystko.net/pl/ ) przeczytać scenariusz i storyboard (czyli scenariusz z obrazkami), a potem zdecydować, czy wspomóc autorów filmu swoim datkiem (za hojność gwarantowane filmy na DVD!)
Antyradio-Machina kolejny raz udowadnia, że jest wszędzie tam, gdzie dzieją się rzeczy ważne. Razem z redaktorami AR-Machiny trzymamy się zatem za kciuki za pomyślność filmu, bo zapowiada się całkiem ciekawie. Przy okazji panowie przypomnieli, że ciągle działa ich, wypełniająca niszę na polskim rynku, profesjonalna szkoła dla aktorów porno. Panów i panie (chętniej) czule zapraszamy!
|