Swoimi umiejętnościami kulinarnymi zadowala największych, najbardziej wybrednych smakoszy. Na sztuce kulinarnej wyjątkowo dobrze się zna i swoją wiedzą chętnie dzieli się z innymi. Dzisiaj wpadł do Gastrofazy.
Karol Okrasa – bo o nim mowa – reprezentuje najwyższą półkę znawców tematu. Jest nim zarówno w teorii, jak i w praktyce. Gotowanie jest jego pasją. Ubóstwia stać przy płycie kuchennej, bawi się wymyślaniem potraw i sprawia wrażenie, że bez gotowania nie potrafiłby chyba żyć. Na co dzień szefuje (póki co) kucharzom w kuchni restauracji warszawskiego hotelu Bristol - najstarszego, najsławniejszego i najbardziej prestiżowego w stolicy, w którym wypada bywać stołecznej śmietance towarzyskiej. ‘Póki co’, bo oto okazuje się, że wkrótce przestanie być szefem kuchni w tym hotelu, a może i w jakimkolwiek innym! Jego miejsce zajmie ktoś inny, jako że Karol Okrasa, po jedenastu latach pracy... odchodzi z Bristolu. Gdyby to nie był ten hotel, gdyby to nie był ten człowiek, to najprawdopodobniej nikogo nie zaintrygowałoby, że ktoś rzuca ścierkę i po prostu wychodzi z kuchni. W końcu, co by nie było, kuchnia Bristolu to ‘Mekka’ wybitnych talentów kulinarnych, wspaniałych kucharzy, których wielu przez nią przewinęło się. Niejeden młody adept szkoły gastronomicznej chciałby w niej praktykować (właśnie od praktyk zawodowych zaczynał w Bristolu Karol Okrasa) i doskonalić swój warsztat.
Sam zainteresowany jest bardzo tajemniczy i nie odkrywa kart. Z półsłówek, a nawet pełnych zdań, jakie można było usłyszeć podczas audycji wynika, że nowym wyzwaniem może być wszystko – własna knajpa, o której zawsze marzył (jak każdy kucharz), Akademia Kulinarna z prawdziwego zdarzenia, prowadząca kursy doskonalące w zawodzie albo zajęcia dla nieprofesjonalistów, którzy chcieliby po prostu umieć dobrze gotować, jakiś owiany tajemnicą transfer, nowa książka kulinarna (jest autorem jednej – Gotuj z Okrasą), a może kolejny autorski program w telewizji. Teraz, z dzisiejszym gościem Pawła można pogotować – jeśli jest się znaną osobą – w magazynie Kuchnia z Okrasą. Wszystko wchodzi w grę, byle by było związane z zawodowym gotowaniem, bo z tego nie zrezygnuje. Zawsze będzie starał się być profesjonalistą.
Równie dobrze może to być wyjazd za granicę. Nigdy nie myślał o opuszczeniu kraju na dłużej, bo jest jednostką wyjątkowo rodzinną, ale nieraz ‘gdybał’ co by zdarzyło się, jeśli zdecydowałby się wyjechać z Polski, kiedy był młodszy. Może udałoby mu się podbić świat pracując jako szef kuchni w jakimś pięciogwiazdkowym hotelu wielkiego miasta, może mógłby promować wcześniej kuchnię polską, którą ceni sobie bardzo... Uważa, że warta jest tego. W swoich pomysłach na dania nieoczywiste (inne spod jego ręki nie wychodzą) często wraca do polskich tradycji kulinarnych, chociaż w takim samym stopniu jak kasza gryczana czy dziczyzna, z których to potrafi wyczarować cuda, kręcą go przyprawy arabskie, kuchnia azjatycka i śródziemnomorska. Orędownikiem tradycyjnej kuchni polskiej nie jest i nie chce być, chce natomiast zachować jej aromat i smak i skonfrontować z bogactwem surowców z całego świata.
Realizacja zamierzeń i nowych planów zawodowych to ważna rzecz, ale nie mniej ważną rolę przyjdzie mu już niedługo grać w życiu osobistym. W marcu przyjdzie na świat jego pierworodna córeczka. Już ją bardzo kocha, już wie, że będzie ją rozpieszczał. I niech tak będzie. :)