O worach, słuchawkach blutut i... larwach mieszkających w czekoladzie rozmawiali dziś Przemek i Vito.
Święty Mikołaj ma wory dużo większe niż w zeszłym roku. I to nie tylko te pod oczami, ale i na plecach. Jah Jah zastanawiał się jak to jest z prezentami, że rozdajemy je i 6. grudnia, i 24. Odpowiedź jest banalna. Dziś prezenty rozdaje Mikołaj, a w Wigilię - Gwiazdka, jego bliska krewna, która mu pomaga. Proste? Proste! A przynajmniej dla Witolda. Dziś więc mamy dzień pod szyldem jednej z najbardziej handlowych postaci, znanej pod każdą szerokością geograficzną. Czasem kiczowatej, którą wyobrażamy sobie jako megakrasnoluda, grubasa w czerwonej szacie, wzrokiem pedofila i wielkim nochalem. Już po raz trzeci AntyRadio ma swojego Mikołaja. Wcielą się w niego znani i lubiani radiowcy (Jah Jah już 11. grudnia), dziś był nim Paweł Loroch. Jak sam przyznał - miał wielki i ciężki wór, wręczył go panu Romanowi, który jest pracownikiem ważnego urzędu ministerialnego, do którego nie można wejść bez przeszukania. A że zawartość worów bywa czasem kontrowersyjna i niecenzuralna, pan Roman sam wyszedł naprzeciw Mikołajowi-Pawłowi. Tak było w Warszawie, ale Mikołaj nie zapomniał oczywiście ani o Katowicach, ani o Krakowie. W tych zacnych miastach także obdarował słuchaczy, którzy odpowiedzieli prawidłowo na pytanie. To dopiero pierwszy dzień akcji, która potrwa do 21. grudnia, warto więc próbowac, bo nagrody nie byle jakie!
Prócz worów, w AntyRadiu Machnie można także wygrać sluchawki blutut, których w worach Mikołaja nie ma. Należy wejść na stronę "Machiny" papierowej - machina.net.pl i odpowiedzieć na pytanie: czy potrzebujesz wizy jadąc do Maroko i jeśli tak, to dlaczego? Maszyniści przyznali, że oglądali takie słuchawki i warto spróbować szczęścia w tym konkursie.
Ponadto dziś i słuchacze dostali prezenty. Jezeli ktoś miał jakąś sprawę, prośbę, życzenie - mógł śmiało pisać. Były więc przeprosiny (Grzesiek przepraszał Anię, niestety nie pochwalił się już za co), pozdrowienia (dla Agatki kochanej od niemniej kochanego i równie kudłatego Bartusia. Czyżby Agatka miała włosy na klacie?), Krzyś poskarżył się, że Mikołaj odwiedził go ostatnio w '91 roku. Admirałowie mieli na to tylko dwie rady: albo niech będzie grzeczny (to szybciej wyjdzie z więzienia), albo spróbuje szczęścia i weźmie udział w którymś z wyżej wymienionych konkursów. Słuchacze prosili głównie o koszulki i piosenki. Jah Jah skwitował to krótko - koszulki są w worach, a od życzeń jest Kosa.
Napisała także Ola. W tym miejscu wrażliwi niech odejdą od monitorów, a kobiety i dzieci zasłonią oczy. Zaczęło się niewinnie. Dostała od Mikołaja czekoladki o wdzięcznej nazwie Malaga, Tiki-Taki i Kasztanki i postanowiła się podzielić nimi, wirtualnie, z Redaktorami. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, o którym nie omieszkał wspomnieć Vito, że nie dalej jak miesiąc temu w czekoladkach tych znaleziono różne dziwne rzeczy, na przykład... białe tłuste larwy. Jah Jah nie mogąc opanować śmiechu, przyznał, że tą informacją Vito go "rozwalił". Na szczęście Ola lubi pożywne jedzenie, więc nie ma zamiaru porzucić czekoladek. Na koniec programu Vito stwierdził, że larwy te mają fajnie - całe życie spędzają w czekoladce!