Są tacy, którzy płacą ciężkie pieniądze za to, żeby przeżyć coś ryzykownego. Lubią poczuć strach na własne życzenie, lubią, jak podnosi się im poziom adrenaliny we krwi. Rzucają wyzwanie ziemi, wodzie i powietrzu.
Skaczą, fruwają, pływają w rwących potokach górskich, biorą udział w terenowych rajdach rozgrywanych w wyjątkowo trudnych warunkach, jakim jest bez wątpienia Rajd Dakar. Często jest to spełnienie ich marzeń, nieraz odległych - bo jeszcze z dzieciństwa. Nierzadko ulegają temu ‘szaleństwu’, żeby po prostu sprawdzić się i zweryfikować własne możliwości. Zwykła codzienność jest dla nich bowiem nużąca. I to wydaje się być główny powód podejmowania takich niebezpiecznych wyzwań. Bo na zdrowy rozum... czy ma sens przeżywanie chwil strachu i przerażenia z innego powodu niż kaprys czy moda? Okazuje się, że dla niektórych ma, nie potrafią bez tego typu doznań żyć...
Sporty ekstremalne, bo o nich mowa, cieszą się rosnącą popularnością, nie tylko w Polsce. Ich uprawianie wymaga z jednej strony dużych zdolności fizycznych, z drugiej natomiast - ogromnej odporności psychicznej. Spływ pontonowy rwącą górską rzeką, skok na linie, nurkowanie, baloniarstwo, spadochroniarstwo, wspinaczka skałkowa, rajdy samochodami terenowymi i motorami crossowymi i wiele innych dyscyplin. Coraz to powstają nowe - quady, hydrospeed, parcour. Pomysłowość ludzka nie zna granic i takie rozrywki będą powstawać, jeśli jest na nie zapotrzebowanie. Niektórzy potrafili zrobić ze sportów ekstremalnych intratny interes i zarabiać na tym niezłe pieniądze. Dzisiaj to już prawie przemysł.
Temat sportów ekstremalnych i innych niebezpiecznych zajęć wywołał oczywiście artykuł w lutowym numerze ‘Machiny’. Jah Jah i Vito nie ryzykowali, zarówno na antenie, jak i poza anteną. I słusznie. Kto poprowadziłby Antyradio Machinę w poniedziałek i następne dni przyszłego tygodnia?