Majówka Antyradia - w bezpośredniej transmisji z Kampinosu - trwa w najlepsze. Jest pięknie – ptaszki świergolą, słoneczko przygrzewa, muzyka gra. Nawet te parę kresek mniej na termometrze nikomu nie przeszkadza, szczególnie tym, którzy nie mają wolnego i muszą siedzieć w pracy.
Dzisiaj Tomkowi spokoju nie dawał brak stosownych tablic informacyjnych przy wejściu do lasu, a przecież kiedyś takie były - ‘Nie śmieć’, ‘Nie hałasuj’, ‘Nie pal ognia’. Podobnie zresztą jest z powiedzeniem ‘Nie krzycz, bo nie jesteś w lesie’, stojącym w sprzeczności z tym, czego oczekuje się od ludzi wchodzących do lasu. To tak, jakby las był właściwym miejscem, w którym można wydzierać się i zagłuszać ciszę leśną. Kwestię tę rozstrzygnął niezastąpiony prof. Jerzy Bralczyk wyjaśniając, że rzeczywiście kiedyś nawoływano się w lesie, np. podczas grzybobrania lub zbierania jagód, żeby się nie zgubić. Było to na tyle często praktykowane, że powiedzenie znalazło swoje stałe miejsce w języku polskim.
Każda puszcza ma swojego Leśnego Dziad(k)a, Antyradiowy Kampinos także. Tomek ochrzcił tym mianem Jah Jah – największego znawcę flory i fauny w gronie redaktorów AR, potrafiącego nawet grać na źdźble trawy. Wczoraj Przemek opowiadał trochę o drzewach, dzisiaj udawał zabłąkaną w lesie kurę.
W dalszym ciągu do wzięcia były grille, ufundowane wczoraj przez jednego z właścicieli sklepu ogrodniczego na warszawskim Żoliborzu.