Nie obyło się bez problemów w piątek 17-ego, gdy Vito chciał przekazać ciekawe wiadomości, nagle sama włączyła się piosenka, która miała zagrać po newsie. Sytuacja została opanowana, ale dopiero w następnym wejściu na antenę.
Ciekawostka ze stolicy, gdzie studenci warszawskich uczelni będą mieć wykłady o stolicy. Już od przyszłego semestru trzy stołeczne uczelnie wprowadzą nowy przedmiot - varsavianistykę. Na UW zapisało się już na ten przedmiot 0,5 tys. studentów. Vito z ironią zapytuje, czy program nauczania obejmuje np.: zajęcia na Dworcu Centralnym albo na innych ciekawych dworcach. Tam byłoby co robić, a już ćwiczenia byłyby bardzo ciekawe. Prowadzący poszedł dalej i wymyślał przedmioty dla innych miast: Łódź – żegluga miejska, Kraków - szydełkowanie i dratewkowanie.
Roman odszedł z Ministerstwa, ale co robił on i jego podwładni w związku z przetargiem na zakup komputerów dla MEN? Przetarg podzielono (choć nikt tego więcej nie robi) na siedem części, przez co oddzielnie miały być kupione komputery, monitory, serwery, drukarki, notebooki i urządzenia peryferyjne. Pierwszy przetarg był prawdziwym poligonem doświadczalnym dla urzędników od zamówień publicznych w MEN. Specyfikację warunków kilkakrotnie zmieniano z powodu wielu błędnych zapisów. A to w specyfikacji zastosowano niezgodny z prawem opis procesora, albo wymagano zastosowania nieistniejącego testu na procesor. Na koniec kolejnej tury przetargu część dotycząca monitorów została unieważniona, bo nikt nie złożył oferty. W efekcie, resort kupi nowe komputery, ale bez ekranów. W branży już żartują, że resort opracował tanią, bezwzrokową metodę pracy z komputerem.
Technika przenika nawet na cmentarz, bo Miejski Zakład Pogrzebowy w Zielonej Górze umożliwił poprzez stronę internetową wyszukiwanie zmarłych bliskich. Wystarczy wpisać imię i nazwisko, i najlepiej datę urodzin lub śmierci. Oprócz tego można zamówić zapalenie znicza i sprzątnięcie nagrobka. Na dowód wykonania usługi zostanie przesłane zdjęcie przed i po sprzątaniu. Żeby było ciekawiej, do wyboru mamy 22 pakiety sprzątania. Vito jeszcze szukał, ale się nie doszukał opcji wysłania maila dziadkowi czy babci w zaświaty, ale to pewnie tylko kwestia czasu.
Pewna para w Chinach zdecydowała nadać swojemu potomkowi imię kojarzące się z pocztą elektroniczną. Wybrane dla dziecka imię miało wyglądać tak: "@" czyli małpa. Od razu Vito nawiązał do Makaka, który to, jak stwierdził, pewnie teraz słodko śpi. Znak nie został wybrany przypadkowo. Chińczycy, używają tego znaku i wymawiają go zwykle tak, jak w języku angielskim, czyli "at". Często jednak w wymowie przeciągają spółgłoskę "t", co brzmi jak "ai ta", czyli "kocham go" w języku mandaryńskim. Nie wiadomo czy rodzice uzyskają zgodę na nadanie dziecku imienia "@". Ostatnio rząd Chin ogłosił zakaz używania imion zawierających cyfry arabskie, znaki z obcych języków oraz symbole, które nie występują w języku mandaryńskim ani w innych dialektach chińskich.
"Moje mieszkanie to jedna usterka", "Okazja: M3, świeży grzyb, mokre ściany - 300 tys. zł". Gdzie takie ogłoszenia zobaczysz? Okazuje się, że na nowym osiedlu w Poznaniu. Ma tam zamieszkać prawie ćwierć tysiąca rodzin, ale ich domy nie są podłączone do kanalizacji. Ścieki codziennie wywozi beczkowóz i na razie nie widać innego rozwiązania. Vito podsumował szyderczo, że niby czasy się zmieniły, budowlańcy też, ale dziadostwo jak było tak jest – czyli jakaś stała w Polsce nadal obowiązuje.