Według doniesień faktowych młody człowiek w emailu do kolegi zawarł informację o planowanym zabiciu prezydenta Kaczyńskiego. Na szczęście przechwycono e-mail i odnaleziono autora, którym okazał się pracownik firmy cateringowej obsługującej ingres arcybiskupa Wielgusa. Chłopak twierdził, że to tylko dowcip i nie miał zamiaru otruć prezydenta. Dodatkowy smaczek odnośnie rezygnacji Wielgusa to sytuacja, gdy w momencie jej ogłoszenia jedną z osób klaszczących jest właśnie prezydent Kaczyński. Podobno też, był jakiś incydent z pobiciem telewizji niemieckiej podczas tego ingresu. Newsem dnia był fakt, przyłapania zdeklarowanego przeciwnika handlu w wekendy, w jednej z warszawskich galerii handlowych na zakupach. Okazał się nim "kolega" Michała - minister Roman Giertych.