Aktorka filmowo-telewizyjna, występująca także od czasu do czasu w teatrze, była dzisiejszym gościem Pawła przy stole z powyłamywanymi nogami. Gra i udziela się na małym i dużym ekranie, a także na deskach scenicznych od czasu ukończenia wrocławskiej szkoły teatralnej, czyli tak z dziesięć już lat. Najbardziej znana jest chyba z telewizyjnych tasiemców, w tym szczególnie z serialu 39 i pół, emitowanego od dłuższego czasu przez jedną ze stacji. W życiu prywatnym jest młodszą siostrą aktora - Pawła Deląga. Wiadomo już kto przycupnął dzisiaj przy stole nóżek pozbawionym? Brawo, Jasiu! Oczywiście chodzi o Dorotę Deląg.
Co by nie było... Bez względu na to, czy role filmowe, w których przyszło jej grać były dużymi, czy też małymi, to jest postacią powszechnie znaną. Znaną, ale jednocześnie – jak sama twierdzi – nieznaną. Ludzie jej nie znają, w sensie nie wiedzą, jaka jest. Hmm... Nie znają chyba na własne jej życzenie. Aktorka ma wyjątkową awersję do udzielania wywiadów. Z byle szmatławcem nie chce rozmawiać (i to jest w zasadzie bardzo słuszna koncepcja), a póki co nie dostała propozycji od dobrego magazynu, aby bliżej przedstawić się czytelnikom i widzom swoich popisów aktorskich i opowiedzieć, jaka jest naprawdę. Zraziła się do gryzipiórków po jednym niefortunnym wywiadzie, w którym przyznała się szczerze do 'doła' i do tego, że nie bardzo potrafi uporać się z nim. Każdemu może się on zdarzyć, nieprawdaż? Niby tak, ale wychodzi na to, że trzeba wiedzieć komu i co się mówi.
Po tym nieszczęsnym wywiadzie kolorowa prasa i złośliwe, szczekające portale internetowe nie zostawiły na niej suchej nitki, zarzucając jej handlowanie deprechą. Wyciągnęły przy okazji i inne ‘zarzuty’, jak chociażby ten, że jest znana głównie z faktu... bycia siostrą swojego starszego brata. Nie oszczędzono jej także po niezbyt udanym występie w Tańcu z gwiazdami. Nieudanym, bo odpadła z szołu... Matko Przenajświętsza... już po trzecim jego odcinku, chociaż po cichu liczyła chyba na dłuższy w nim pobyt. Jak każdy, kto zdecyduje się na posuwiste i eleganckie kroki taneczne na parkiecie w blaskach telewizyjnych reflektorów, upatrując w walcu angielskim, tangu i innych pląsach super przygodę.
Ale co tam. To było i się skończyło. A co istotnego dzieje się w życiu Doroty Deląg teraz i co się może wydarzyć w najbliższym czasie? Wszystko wskazuje na to, że nic złego. Przed nią cztery dobre lata (cztery, a nie siedem, jako że żyje ona w potwierdzonym przez siebie samą ‘systemie czwórkowym’ – po czterech chudych następują cztery tłuste lata). Tasiemiec 39 i pół jest w dalszym ciągu na ekranach w polskiej tiwi, natomiast w przyszłym roku telewizja rosyjska pokaże swoim widzom inny serial, w którym występuje polska aktorka. Zdjęcia do niego, kręcone na Białorusi, właśnie zakończyły się. Z wielką nadzieją i szczęśliwością Dorota Deląg oczekuje także nowego wyzwania teatralnego: w połowie marca przyszłego roku odbędzie się premiera spektaklu w reżyserii wielkiego Joe Strasberga, w którym odgrywa jedną z ról.
Inne szczegóły dzisiejszego blablania przy stole bez nóżek (w tym o jamniczych kręgosłupach i wzorowej jamniczej diecie, o golfomanii, a także o tybetańskim Zen, w sidła którego wpadła Dorota Deląg) możliwe będą wkrótce do odsłuchania. TU. |