Dawno przy stole z powyłamywanymi nogami nie było gościa, o którym zwykło mawiać się, że z niejednego podróżniczego pieca chleb jadł, niejedno w życiu widział, przeżył oraz zaznał. Nie było, ale pojawił się – właśnie dziś.
Kto zacz? To Piotr Kossowski, podróżnik. Przejechał glob ziemski wzdłuż i wszerz, stopę postawił w ponad stu krajach, a mnóstwo interesujących miejsc w dalszym ciągu przed nim. Peregrynacjom oddaje się zawodowo – przynajmniej teraz, gdy dawno ma za sobą okres młodzieńczej pasji poznawania świata bez względu na wzgląd, za przysłowiowe ‘psie’ pieniądze, za prawie ‘nic’. Do tej pory miło wspomina swoje pierwsze podróże po Europie z konserwami w plecaku oraz spanie w samochodzie z wymontowanymi tylnymi siedzeniami, a na ich miejsce ułożonymi deskami. Można było położyć się na nie w śpiworach i doskonale wyspać, a przed zaśnięciem zachwycić wspaniałymi widokami wokół. Trochę niewygodnie? Nic to, zawsze jest coś za coś. Wrażenia i wspomnienia z tych wyjazdów są niezapomniane, a zdobyte doświadczenie bezcenne. Cóż, należy gościowi Pawła dać wiarę, że do podróżowania i zgłębiania świata wcale nie są niezbędne ogromne środki finansowe, a… czas. Dużo wolnego czasu.
Mania podróżowania i szalone nieraz pomysły przemieszczania się to tu, to tam – dla samego przemieszczenia się, aby tylko poznać coś nowego, aby postawić stopę w miejscu, gdzie go jeszcze nie było – trzymają go do tej pory. Zdarza mu się przewalić w szukaniu guza na własne życzenie, ale na kipiącą w żyłach brawurę – potępianą zresztą przez niektórych jako zjawisko – nie ma rady. Żeby podróżować i doświadczać ekstremalnego świata jest ona niejako niezbędna. Kto przy zdrowych zmysłach wypuszcza się w regiony, gdzie wrze jak w tyglu, gdzie trwa konflikt zbrojny i ryzykuje się własne życie? Tylko ten, któremu brakuje ‘ekstremy’ lub ten, którego głupota właśnie dopadła.
Piotr Kossowski dał się zaprosić przez Pawła nie bez kozery. Powód był. Oto objawił się światu jako debiutant na polu wydawniczym, płodząc Tygla – książkę, będącą jedną z pierwszych z serii „Mój prywatny świat”, w której podróżnicy opowiadają o swoich wyprawach i podróżach po różnych krajach, zamieszczając w nich garstkę obiektywnych informacji i całe mnóstwo bardzo subiektywne odczuć. W przewodnikach tego cyklu nie ma żadnego udawania i ściemniania. Opisuje się w nich szczerze jak to naprawdę jest tu czy tam, bez zbędnego koloryzowania.
Tygiel (KLIK) jest relacją z podróży Piotra Kossowskiego po Ameryce Południowej, Centralnej, Afryce i Azji Południowo-Wschodniej. W książce zawarł wrażenia odniesione z wypraw do ponad dwudziestu pięciu krajów. Nie ma w niej żadnego ‘landrynkowania’ i pudrowania, żadnego owijania w bawełnę. Co piękne – to piękne, a co przykre i niemiłe – to tak, a nie inaczej jest w niej przedstawione. Napisana jest twardym i mocnym językiem. Szybka, czasami bezczelna i brutalna, wciągająca do tego stopnia, że nie można się od niej oderwać. Czyta się ją jednym tchem – od początku do końca bez przerwy. Poleca się ją jako ‘męską rzecz’, dla twardzieli, ale kobiety też się na nią rzucają! Niejedna rycząca pięćdziesięciolatka da się nią oszołomić – szczególnie ‘fajna, konkretna babka’, która trochę pojeździła po świecie, swoje zobaczyła i doświadczyła. I niekoniecznie były to drinki z parasolką, sączone pod palemką na wygodnym leżaku…
Przybył do studia AntyRadia, by o tyglu zwanym świat porozmawiać, ale miejsca za mało, aby to wszystko opisać w krótkim (z założenia) newsie. Tę audycje trzeba obowiązkowo odsłuchać ponownie. TU jej nagranie jest przechowywane. Wystarczy kliknąć i ściągnąć.