...nadmiarowi ciała ciao.’ Nic odkrywczego w słowach piosenki kabaretu OT.TO nie ma. Ta prawda jest wszystkim znana, ale nie wszyscy przejmują się nią. Przypadek zbędnych kilogramów i niepotrzebnych centymetrów tu i ówdzie - wyjątkowo dokucza płci pięknej, bo panowie w zasadzie przechodzą do tegoż nadmiaru – zarówno u siebie, jak i u swoich najmilejszych – do porządku dziennego.
A jak za dużo, to co? To dieta, oczywiście. Kto przynajmniej raz w życiu nie brał się za bary ze zbędnymi kilogramami? Nie widzę, nie słyszę. Może to oznaczać jedno: ci, którzy chcą zrobić porządek ze zbędnymi kilogramami, zwalić ich nieco i lepiej się poczuć – widzą w tym wszystkim sens. Ale sens to zdecydowanie za mało. Potrzebna jest jeszcze silna wola i takież samo samozaparcie (z akcentem na pierwszy człon słowa, bo drugi w diecie nie jest elementem sprzyjającym), konsekwencja w działaniu na polu walki, no i nie da się ukryć – odrobina wiedzy, jak to zrobić, żeby było skutecznie. Skutecznie, to znaczy bez efektu jo-jo, który nieraz jest gorszy od przytycia pierwotnego, bo może wywołać stresisko, że oto nie wyszło nam, a tak bardzo staraliśmy się. A jak stres, to dół, a jak dół – to zagryzanie (także się), a potem następny stres, że ciuchy zrobiły się za małe albo skurczyły w praniu... Koniec świata, pani Popiołkowa!
Jak trwoga, to do... Pawła, który - tak na marginesie – macza trochę palce w kuszeniu swoich słuchawek i słuchaczy smakami świata, rozbudza ich apetyty, pieści podniebienia i pcha tym samym do grzechu obżarstwa. A skoro tak – to niech wychodzi naprzeciw problemowi. I Paweł wyszedł. Wyszedł i zadziałał zapraszając do studia dietetyczkę z prawdziwego zdarzenia. Należy przyznać, że gościem trafił w dychę. Kto zacz? Anna Pietrych, dyplomowana absolwentka technologii żywienia, znająca się na rzeczy jak mało kto. Zawodowo wzięła się za tych wszystkich, którzy borykają się z problemem posiadania za dużo kilogramów, nie mieszczących się w spodnie lub spódnice, źle z tego powodu czujących się.
Doradza, przeprowadza konsultacje, z powodzeniem i spektakularnymi sukcesami (40 kilosów mniej na człowieku!) praktykuje na swoich pacjentach, spróbowawszy przedtem na sobie. Co jest ważne i bardzo wygodne dla wielu, którzy zdecydują się poddać terapii dietetycznej mgr Anny Pietrych: poza gabinetem, w którym przyjmuje (można chyba bez nadużycia słowa powiedzieć – lekarskim), działa zdalnie, w sensie kieruje swoimi pacjentami on line, czyli odchudza przez Internet. Przy dzisiejszym tempie życia i ciągłym niedoczasie, jak również przy często utrudnionym dostępie do usług dietetyka, jest to idealne wyjście z sytuacji. Gość Pawła zapewnia swoim internetowym pacjentom identyczną obsługę, jak w przypadku osób, które odwiedzają jej warszawski gabinet. Każdy jest prowadzony indywidualnie, a dieta przygotowywana jest na podstawie wywiadu ‘rzeki’, składającego się z około stu pytań. Niektóre z nich 'głęboko' i bardzo szczegółowo wchodzą w temat, dotykają przyzwyczajeń, nawyków i zwyczajów dnia codziennego, ale ta dociekliwość jest konieczna!
Prawda taka, że ‘specjalistów’ od diety jest całe multum, każdy ma jakieś sprawdzone patenty – jak nie własne (typu głodówka, bo z tym bardzo często kojarzy się wielu osobom dieta), to odgapione od koleżanek (bo na nich się sprawdziło) lub wyczytane w kolorowych magazynach – uniwersalne, a nie indywidualne (a takimi powinny być, bo to bardzo ważne przy diecie!), rygorystycznie (w założeniach i treści) rozpisane na dwa tygodnie. Może i skuteczne, ale... na krótko. Błędów popełnia się dużo i nie zawsze przy tym pamięta, że odchudzać należy się z głową – w niej ono zaczyna się tak naprawdę. A namiary do tej, która ma głowę na karku i wie jak zrobić, aby... mieć problem z głowy, są następujące: www.annapietrych.pl , info@annapietrych.pl . Powodzenia!