Spoko. To żadna klątwa bądź pobożne życzenie wojujących feministek, to tylko tytuł. Tytuł wystawy, jaką w poniedziałek 19 stycznia 2008 roku otwiera w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (Zamek Ujazdowski) pewne znane (i jakże wyjątkowo męskie) ugrupowanie artystyczne, któremu stuknęło właśnie trzydzieści lat. Jeden z bandy czterech tworzących Łódź Kaliską - bo o tym zgromadzeniu samców, uprawiających sztukę (w tym przypadku fotograficzną) mowa - zaszczycił dzisiaj swoją obecnością studio AntyRadia, stając się tym samym gościem Pawła przy Stole Z Powyłamywanymi Nogami. Kto zacz? To Andrzej Świetlik, robiący za fotografa przy projekcie artystycznym Niech sczezną mężczyźni. On zdejmował, bo w jego ręku był aparat, ale tak naprawdę zdjęcia robili wspólnie wszyscy członkowie tej awangardowej grupy fotografików. Do studia przy Żurawiej nie przyszedł sam. Towarzyszyła mu Alicja Perkowska z CSW.
Zawiązali się do wspólnej działalności artystycznej równo trzydzieści lat temu. Wystawiali się w wielu miejscach, a to co chcą pokazać w warszawskim Zamku Ujazdowskim jest po raz pierwszy tak dużym projektem, a jednocześnie tak dużym indywidualnym pokazem grupy. Dużym także w dosłownym znaczeniu. Wystawa składa się bowiem z czternastu wielkoformatowych fotografii ukazujących kobiety pracujące w zawodach, w których w Polsce płeć piękna jeszcze nie pracuje. Widać je w stolarni, odlewni, przy układaniu nawierzchni bitumicznej budowanej drogi, przy pozyskiwaniu bloków skalnych w kamieniołomach. Żadne zdjęcie nie jest aranżowane. To co na nich widać, to prawdziwe przestrzenie! W tych naturalnych okolicznościach, w otoczeniu suwnic, dźwigów, betoniarek, wiją się niczym rusałki i nimfy golusieńkie - jak je Pan Bóg stworzył - kobiety. Niektóre mają na głowie kaski ochronne, ale to chyba z powodu wymogów BHP.
Kobieta w fotografiach Łodzi Kaliskiej jest niczym nowym i nie po raz pierwszy stała się inspiracją dla uprawianej przez jej członków sztuki, chociaż po raz pierwszy pokazana została w taki sposób... Można powiedzieć odrobinę kontrowersyjny, szalony, na pewno niekonwencjonalny. Co miało na to wpływ? To proste – feminizm, którego nie sposób nie zauważyć. Jest modny i widać go na każdym kroku. Dlaczego więc nie miałby zaistnieć na polu sztuki? Tym bardziej, że czwórka fotografików już wcześniej poruszała regularnie tematykę gender. Zauważyli feminizm i oni, chcieli odnieść się do niego. A że goła (w sensie kobieta)? To też nic nadzwyczajnego. Nagą kobietą można wiele przekazać i bardzo się wykazać - jak to Paweł zauważył, można chociażby sprzedać bardzo dobrze motocykl. Obraz nagiej kobiety (lub nie do końca ubranej) zawsze w sztuce był wykorzystywany. Ludzie łatwo czytają takie obrazy, przez co trafiają one bez problemu do najszerszej grupy oglądaczy. A ponadto... są miłe dla oka, nie tylko męskiego.
Czternaście fotografii składających się na otwieraną jutro wystawę tworzy obraz ‘absurdalnego futuryzmu z wszechogarniającym feminizmem’ (cytat z katalogu – przyp. agrafka). Hmm... Brzmi co najmniej jak ostrzeżenie, udzielone kobietom... z uwielbienia do nich, a brzmi ono: dziewczyny, nie zapędzajcie się w rejony, które są mało kobiece! To właśnie Łódź Kaliska chciała naświetlić. Bo nie chodziło przecież o naświetlenie błony fotograficznej... Teraz foty trzaska się bardzo profesjonalnym sprzętem, typu cyfrowa lustrzanka... albo czymś w podobie.
Wystawa w warszawskim Zamku Ujazdowskim, rozpoczynająca obchody trzydziestolecia istnienia grupy z ulicy Piotrkowskiej w Łodzi (tam jest klub, będący siedzibą fotografików), potrwa co najmniej do 1 marca. Warto się wybrać, bo nie do końca jest wiadomo, czy wielkoformatowe fotografie pań będą peregrynowały po kraju.
A dzisiejszy Blat tradycyjnie można odsłuchać jeszcze raz. Wystarczy kliknąć TU.