W królestwie garnków, rondli i chochli też można grzeszyć, nawet bezkarnie. Jedynym usprawiedliwieniem takiego niegodnego działania często wydaje się być tylko jedno: ‘bo organizm tak chciał’.
Nieraz nie chce się mieszać samemu w garach, nieraz najnormalniej w świecie nie ma się ku temu takiej możliwości (bo remont, przeprowadzka czy inny ‘przemarsz wojsk’), a głód doskwiera i trzeba go oszukać.
Nie tyle one same, co smakołyki z nich przyrządzone. Bo niby plebejskie i takie powszednie, a wyczarować z nich można prawdziwe delikatesy. Wyczarować i bez najmniejszego wstydu podać na najbardziej elegancki stół.